Unikamy spreadu

Spread to dodatkowy, ukryty koszt, którym banki obciążają nas w momencie spłaty raty kredytu zaciągniętego w obcej walucie. Największy jest on dla franka szwajcarskiego, stosunkowo mniejszy dla euro. Nalicza się go z technicznego punktu widzenia w momencie wymiany złotówek na waluty doliczając do kursu wymiany odpowiedni procent. Do momentu wielkiej deprecjacji polskiej waluty, która miała miejsce w 2009 roku większość klientów nie zdawała sobie nawet prawy z istnienia spreadu. Był on też wtedy zazwyczaj niższy.

Obecnie banki bardzo mocno zarabiają na handlu walutami. Decydując się na kredyt hipoteczny, dajmy na to we franku, trzeba wziąć pod uwagę spread przy wyborze banku. W skrajnych wypadkach może on podnieść łączny koszt kredytu nawet o 1% co przy kredycie w wysokości 300.000 złotych na 25 lat daje ponad 200 złotych dodatkowych opłat każdego miesiąca. Unikać należy przede wszystkim Dombanku i Deutsche Banku, które ustalają dodatkową opłatę na poziomie powyżej 10%. Średni poziom to 5.5-7,5%.

Rząd podjął już starania o maksymalne ograniczenie tego procederu i można się spodziewać, że za jakiś czas waluty będą musiały być sprzedawane po średnim kursie Narodowego Banku Polskiego.